wtorek, 20 marca 2012

Rozdział V

Wyszłam z domu, zamykając za sobą drzwi. Przed furtką czekała na mnie Nicole, machając. Odkiwnęłam i udałam się w jej stronę.
- Co z Tobą? - zapytała, mierząc mnie wzrokiem od góry do dołu.
- Odwal się. Niewyspana jestem - powiedziałam, poprawiając swoje włosy.
- Trzeba było tyle nie imprezować - uśmiechnęła się łobuzersko.
- A ty co? Matka moja? - zapytałam, patrząc na nią.
- Eh..- westchnęła ciężko - co weekend impreza za imprezą, wydaje mi się, że przesadzasz. Myślisz, że jak upijesz się to wszystkie problemy znikną? Nie można uciec od rzeczywistości. Alice, przecież wiesz, że ze mną możesz porozmawiać...
- Tak, wiem. Obiecuję, że jak tylko będę chciała z kimś porozmawiać to zwrócę się do ciebie - przerwałam jej i uśmiechnęłam się sztucznie, oby to kupiła - mów jak tam u ciebie, jak z Thomasem? -  chciałam szybko zmienić temat  więc zapytałam o jej chłopaka, o którym mogłaby mówić cały czas. Nicole zaczęła nawijać o ich wczorajszym spotkaniu co oznaczało, że do poprzedniego tematu nie wrócimy.
Wychodzi na to, że moja przyjaciółka myśli, że chodzę na imprezy i pije, aby zapomnieć o problemach. Jakich problemach? Ja nie mam żadnych problemów. Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Czego brakuje mi do szczęścia? Przecież wszystko mam...prawie wszystko.



***


Wzięłam książkę od fizyki, potem spojrzałam na kwadratowe lusterko, które wisiało na drzwiczkach mojej szafki. Znieruchomiałam. Za mną stał wysoki blondyn. Wpatrywałam się w jego odbicie jak w obrazek, dopóki nie uświadomiłam sobie, co robię. 
- Cześć - wyszeptał mi cicho do ucha. Szybko odwróciłam w się w stronę szafki, udając, że czegoś szukam.
- Czego chcesz? - syknęłam, nie patrząc na niego w ogóle.
- Porozmawiać, wyjaśnić to i owo. Chcę...
- Nie ma o czym i czego - przerwałam mu, wzięłam jakąś książkę i z hukiem zamknęłam szafkę. Wszyscy, którzy stali w pobliżu, skierowali na mnie wzrok. Ruszyłam w stronę głównego wyjścia. Wszystko się we mnie gotowało. Dlaczego musiał mi o sobie przypomnieć? Czego on się spodziewa? Że rzucę mu się w ramiona? Pff...jeszcze czego.

Na trawniku przed szkołą, siedział sam Chris, co mnie bardzo zdziwiło.
- Gdzie jest reszta? - zapytałam rozglądając się dookoła i usiadła naprzeciwko niego.
- Thomas i Nicolą gdzieś  miziają się po kątach, Oliviera dzisiaj nie ma, a Matt poszedł po coś do picia - uśmiechnął się, po czym przyjrzał mi się uważnie - a Tobie co?
- Tyler dał o sobie znać - wywróciłam oczami.
- Czego on znowu od Ciebie chce?
- Chce porozmawiać.
- Może wysłuchaj tego, co ma do powiedzenia...może jest coś o czym nie wiesz.
- Nie mam ochoty na wysłuchiwanie tych jego durnych bajeczek.
- Zrobisz jak chcesz..- puścił mi oczko i uśmiechnął się szeroko.
- Hej - rozmowę przerwał nam Matt, który wrócił z butelką wody i zajął miejsce obok mnie.
- Cześć - uśmiechnęłam się uroczo - A dlaczego nie ma Oliviera? - zapytałam przyjaciela, szukając telefonu w swojej torbie.
- Mnie się pytasz? - wskazał na siebie ręką Chris. Kiedy znalazłam komórkę, zadzwoniłam do Oliviera, ale po kilku sygnałach złapała mnie poczta - dobra, ja idę, widzimy się później.
Westchnęłam ciężko i schowałam telefon do torby.
- Przejmujesz się tym? - zapytał mnie Matt, przeglądając jakąś książkę.
- A coś w tym dziwnego? - skierowałam do niego takie pytanie.
- Nie no..tak tylko pytam - przeniósł na mnie wzrok  i uśmiechnął się łobuzersko - zawsze musisz wszystko wiedzieć?
- A ty zawsze musisz zadawać tyle pytań? - posłałam mu wrogie spojrzenie, krzyżując ręce na piersi.
- Wiesz, że masz ciężki charakter? - zaśmiał się pod nosem.
- I kto to mówi - wywróciłam oczami.
- Na dodatek...szybko się denerwujesz.
- Błąd - uśmiechnęłam się triumfalne, poprawiając swoje włosy.
- Upierasz się przy swoim, nawet jak nie masz racji - powiedział, przyglądając mi się.
- Co ty o mnie możesz wiedzieć? - zaśmiałam się głośno
- Parę rzeczy by się znalazło - na jego twarzy zagościł cwaniacki uśmieszek. 
- Oceniasz mnie po tym,  co usłyszałeś od innych na mój temat? - zapytałam, patrząc mu w oczy.
- Nie jestem taki - odpowiedział, uciekając wzrokiem gdzieś indziej.
- No niech Ci będzie..- wzruszyłam ramionami.
- Nie wierzysz mi? - zapytał przez śmiech. Spojrzałam w jego stronę i pokręciłam przecząco głową - no dobra. Proponuję spotkanie  - uśmiechnął się do mnie łobuzersko, wstając z miejsca.
- Chcesz mi coś udowodnić? - podniosłam jedną brew do góry z zaciekawienia.
- To się jeszcze okaże - zaśmiał się pod nosem, wziął swój plecak i odszedł.
Odprowadziłam go wzrokiem do samego wejścia. Fakt, jest przystojny, ale nie będę oceniała książki po okładce. Chłopaki twierdzą, że jest w porządku, natomiast ja nie miałam okazji poznać go bliżej.
- Alice! - usłyszałam wołanie swojej przyjaciółki, która niemal że do mnie biegła.
- Co się stało? - zapytałam, patrząc na nią. 
Po jej minie widać było, że nie jest to radosna nowina. Jej oczy były pełne smutku, miałam wrażenie, że zaraz się rozpłacze, rzucając mi się w ramiona. Co mogło się stać? 


Autorka:
Przepraszam, że tyle musieliście czekać na ten rozdział ;))
Obiecuję, że będę pisała częściej ;d
Komentujcie ile się da! ^^


Serdecznie pozdrawiam,
black.angel ;* <3

6 komentarzy:

  1. Jejku to cudowne <3 Mam nadzieję , że szybko pojawi się następny rozdział bo umrę chyba z ciekawości . Swoją drogą zrobiłaś sobie na prawdę długą przerwę w pisaniu .

    OdpowiedzUsuń
  2. 12 lutego - 20 marca - oto Twoja przerwa!!!!!!!!! Zamorduję! Świetny rozdział, ale DLACZEGO TAKI KRÓTKI??!!! Najpierw nie piszesz przez prawie miesiąc, a później taką krótką notkę dajesz??!!! Następną proszę szybciej!!! Kocham Twoje opowiadanie <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ponad miesiąc przerwy ! -,- Umrzyj ! I będę ci codziennie przypominała o tym, że masz dodawać nowe rozdzialy ;d tralalala ;p love it <3

    OdpowiedzUsuń
  4. super ;d
    Czekam na następny ^^.

    OdpowiedzUsuń
  5. genialnie piszesz :D
    czekammmm na nexta i zapraszam do siebie ^^

    OdpowiedzUsuń