niedziela, 12 lutego 2012

Rozdział IV

Kolejny dzwonek do drzwi.
- No zaraz! - krzyknęłam najgłośniej jak mogłam. Zbiegłam szybko na dół, kierując się do drzwi wejściowych. Otworzyłam je i ujrzałam Oliviera. Stał uśmiechnięty od ucha do ucha, chowając ręce za siebie. Od wczorajszej kłótni nie rozmawiałam z nim.
- Jeżeli przyszedłeś znowu mówić o...
- Przyszedłem przeprosić - przerwał mi z uroczym uśmiechem na twarzy. Wtedy moim oczom ukazał się mały piesek, którego trzymał na rękach. Był taki słodki, że nie mogłam oderwać od niego oczu.
- Wejdź do środka- cofnęłam się, aby mógł wejść do domu. Mój przyjaciel oprócz psa, taszczył za sobą duży worek - co tam masz?
- Jak to co? Kupiłem psiakowi parę rzeczy - przekazał mi szczeniaka i zaczął wyciągać różne rzeczy z foli - no legowisko, żeby miał na czym spać, smycz...żeby ci nie uciekł, miski i karmę. Na jakiś czas to powinno mu to starczyć.
- Zaraz, zaraz...ty kupiłeś mi psa? - zapytałam, posyłając mu niezrozumiałe spojrzenie.
- No tak...w ramach przeprosin . Ostatnio często się kłócimy i to z mojej winy - na jego twarzy pojawił się grymas - a więc...wybaczysz mi? - uśmiechnął się słodko, wiedząc że uwielbiam ten uśmiech.
- No jasne. - przytuliłam się do niego delikatnie, aby nie miażdżyć pieska - ale nie musiałeś od razu kupować mi psa.
- Czekoladki dostałaś ostatnio więc postanowiłem wymyślić coś innego - zaśmiał się pod nosem a ja razem z nim - a tak w ogóle..to zawsze chciałaś mieć psa.
- Fakt, szkoda tylko, że rodzice nigdy mi nie pozwolili - uśmiechnęłam się delikatnie.
- Oł..o tym to ja nie pomyślałem - skrzywił się po raz kolejny i podrapał po głowie.
- Ale coś czuje, że nie będą mogli mu się oprzeć - spojrzałam na szczeniaka, który patrzył na mnie swoimi brązowymi oczami - Dziękuję Ci bardzo- przybliżyłam się do Oliviera  pocałowałam go delikatnie w policzek.
- Nie masz za co - uśmiechnął się szeroko - słuchaj...nie wiem czy wiesz, ale czas zbierać się do Nicole.
- Tak, wiem, pamiętam...tylko co ja zrobię z tym psem? - spojrzałam na przyjaciela.
- Weź go ze sobą...po to kupiłem tą smycz - puścił mi oczko, a ja zaczęłam się śmiać.
 Zostawiałam smycz, a wszystkie inne rzeczy zaniosłam do swojego pokoju. Przebrałam się w inne ubrania. Założyłam czarne rurki, wysokie czerwone trampki, białą bluzkę z jakimś rysunkiem i czerwoną, dłuższą bluzę. Poprawiłam makijaż i fryzurę. Wzięłam kasę, telefon i zeszłam na dół. Wyszliśmy z domu, zamknęłam drzwi na klucz, bo nikogo nie było w domu. Szliśmy przez park, ponieważ stwierdziliśmy, że będzie szybciej. Mój piesek nie mógł za nami nadążyć więc Olivier wziął go na ręce. Po 15 minutach znaleźliśmy się pod drzwiami mieszkania mojej przyjaciółki, która mieszkała w bloku tylko ze swoją matką, ponieważ jej ojciec zginął w wypadku samochodowym dawno temu. Zadzwoniłam dzwonkiem, po krótkiej chwili drzwi otworzył nam Chris, zapraszając nas do środka. Chwilę później przyszła Nicole, która od razu wzięła na ręce pieska i poszła z nim do salonu. Poszliśmy za nią. Przywitałam się z Thomasem i Mattem.
- Tylko ostrzegam, że jak na czas nie wyprowadzisz stąd tego psa, będziesz po nim sprzątać - uprzedziła mnie gospodyni.
- No chyba będzie szczekał jak mu się zachce, co nie? - spojrzałam na nią z uśmiechem na twarzy.
- Nigdy nic nie wiadomo. A jak się wabi?- zapytała, po czym postawiła zwierzątko na podłodze. Natomiast ja spojrzałam na Oliviera, a on wzruszył ramionami.
- To twój pies - zaśmiał się pod nosem, siadając na fotelu.
- O wszystkim pomyślałeś, ale o imieniu akurat nie - wywróciłam oczami i usiadłam na kanapie obok Matta.
- Co to za problem? - zapytał się Thomas - Chris zaraz jakieś wymyśli - zaśmiał się pod nosem.
- A dlaczego ja? - odezwał się oburzony.
- No dalej! Wytęż swój umysł! Niech będzie oryginalne - zaczęłam go poganiać.
- Że co? Poganiać mnie będziesz? Teraz to na pewno niczego nie wymyślę.
Westchnęłam ciężko i pokręciłam przecząco głową, a Chris jakby gdyby nigdy nic zaczął się cieszyć.
- Przecież trzeba nadać mu jakieś imię - powiedziała Nicole i zaczęła wszystkich po kolei mierzyć wzrokiem - dobra, mniejsza o to. Alice, co pijesz? - spytała mnie, po czym ruszyła do kuchni.
 Chłopacy zaczęli komentować jakiś mecz, popijając przy tym piwo. Mój pies leżał na kolanach Thomasa i gapił się w telewizor. Wstałam z kanapy i poszłam za Nicole.
- Co pijesz? - zapytała mnie, gdy weszłam do pomieszczenia, a ja wzruszyłam ramionami i usiadłam na blacie. Brązowowłosa dziewczyna bez chwili zastanowienia uszykowała dwie szklanki, wlała do nich  whiskey, pepsi,  wrzuciła po dwie kostki lodu i dla smaku wrzuciła jeszcze po plasterku cytryny. Podała mi jedną ze szklanek, poszłyśmy do salonu a oczy całej czwórki chłopaków były zwrócone ku telewizorowi. Nicole przecząco pokręciła głową. Wypiłyśmy po drinku, rozmawiając o głupotach. W końcu nie wytrzymałam i wyłączyłam obiekt ich zainteresowań.
- No ej! Co ty robisz! - zaczął krzyczeć Chris.
- Weź to włącz - powiedział Olivier.
- Nie ma mowy. - powiedziałam, po czym odstawiłam pustą szklankę. - jeżeli Nicole pożyczy mi jakąś sukienkę to plan jest taki...możecie jeszcze pooglądać mecz przez 15 minut, my się przebierzemy i idziemy na imprezę - uśmiechnęłam się delikatnie, patrząc na każdego po kolei.
- Dobra, mi pasuje - uśmiechnął się Matt, a ja uśmiechnęłam się jeszcze szerzej.
- No ok, ale włącz to już - powiedział Chris, a ja włączyłam im telewizor.
- Alice, jestem za twoim pomysłem, ale mama mnie zabije jeżeli twój pies tu zostanie - skrzywiła się moja przyjaciółka.
- O kurdee..zapomniałam o nim - podrapałam się po głowie - dobra, pójdę do domu, przy okazji się przybiorę i spotkamy się na miejscu.
- Znając ciebie to godzina ci nie wystarczy - zaśmiał się Chris.
- Nie wierzysz we mnie? - poczochrałam mu włosy - przez park będzie szybciej.
- A czy ty wiesz, że o tej godzinie siedzą tam same żule? - zapytał mnie Olivier -na pewno nie pójdziesz sama.
- Dobra, ja z nią pójdę -powiedziała Matt patrząc a mnie, po czym wstał z miejsca - spotkamy się na miejscu.
- Nie no..pójdę sama, przecież nic mi..
- Daj spokój - uśmiechnął się do mnie Matt.
Uwiązałam na smyczy psa i zebraliśmy się do wyjścia. Wyszliśmy z bloku Nicole i udaliśmy się w kierunku parku. Przez dobre parę minut towarzyszyła nam niezręczna cisza.
- Nie musiałeś ze mną iść- odezwałam się, aby przerwać ciszę.
- A nie pomyślałaś o tym, że mogłoby Ci się coś stać? Ciemny park, pełno żuli, śpiących na ławkach, którzy myślą tylko o jednym...rzadko kto tutaj chodzi- spojrzał na mnie, a ja na niego.
- Poradziłabym sobie jakoś..- wiedziałam dokładnie o co mu chodzi.
- Jakoś..- powtórzył moje słowa i zaśmiał się pod nosem. Wyjął paczkę papierosów z kieszeni, częstując mnie.
- Nie palę - odpowiedziałam, a on wzruszył ramionami wziął jednego papierosa, włożył do ust i zapalił zapalniczką jego czubek.
- A ja od czasu do czasu - zaciągnął się, po czym z jego ust wyleciał dym.
- Jak kto woli..- powiedziałam cicho, wzięłam na ręce psa i weszliśmy co ciemnego parku.
- Jak będziesz się bała to powiedz - uprzedził mnie.
- Nie będzie takiej potrzeby - odpowiedziałam mu.
Przeszliśmy przez park w milczeniu. Matt miał rację, było pełno żuli leżeli na ławkach, mrucząc coś pod nosem. 
Znaleźliśmy się pod moim domem, otworzyłam furtkę i ruszyłam w kierunku drzwi.
- Tutaj mieszkasz? - zapytał z niedowierzaniem  mój towarzysz.
- No tak, a co? - spojrzałam na niego, nie rozumiejąc o co mu chodzi.
- Nie, nic...ładny dom - uśmiechnął się przyjaźnie.
- Dzięki.
Drzwi były otwarte, a to znaczyło o tym, że  moi rodzice byli już w domu.
- Mamo, tato?! - zawołałam ich, a tata wyszedł z kuchni
- Dobry wieczór - powiedział Matt, zamykając za sobą drzwi. Mój tata odpowiedział to samo i patrzył na mnie, a raczej na psa.
- Mamy nie ma. Umówiła się na kolacje z Elizabeth.
- No to tatuś słuchaj...dostałam psa, a teraz idę na imprezę więc musisz się nim zająć - uśmiechnęłam się, podchodząc do niego i wręczając mu psiaka - a ...i możesz wymyślić dla niego imię.
Mój ojciec stał zdezorientowany patrząc na psa, a ja udałam się na górę, ciągnąc za sobą Matta. Weszłam do pokoju i zaświeciłam światło. Chłopak, wszedł za mną, po czym zaczął się rozglądać.
- Fajny pokój - rzekł do mnie i usiadł na łóżku.
- Dzięki. - uśmiechnęłam się, podeszłam do szafy, otworzyłam ja i zaczęłam przeglądać wszystkie ciuchy. Do rąk wleciały mi dwie sukienki. Obie krótkie, bez ramiączek. Jedna granatowa z falbankami, a druga czarna, prosta.
- Zdecydowanie czarna - usłyszałam jego głos i odwróciłam się, zaczęłam się śmiać, a on razem ze mną. Wzięłam jeszcze czarne szpilki, po czym  poszłam do łazienki. Szybko się odświeżyłam, ubrałam, uczesałam i pomalowałam. Wyszłam z łazienki, a mój znajomy leżał na łóżku i patrzył w sufit, podniósł się i spojrzał na mnie.
- Trochę Ci to zajęło - zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu kilka razy, co mnie trochę skrępowało - ale świetnie wyglądasz - uśmiechnął się szeroko, a ja czułam, że się zarumieniłam. Szybko wzięłam małą czarna torebkę i włożyłam do niej najpotrzebniejsze rzeczy - zamówiłem taksówkę i czeka już pod twoim domem.
- Ok, możemy iść, jestem już gotowa - założyłam na siebie czerwoną marynarkę z 3/4 rękawami.
Wyszliśmy z pokoju, zeszliśmy na dół, oznajmiłam tacie, że już wychodzimy, po czym udaliśmy się do taksówki. Podałam adres kierowcy i ruszyliśmy w drogę. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Matt zapłacił za transport, co było szlachetne z jego strony. Weszliśmy do klubu.Pierwsze co mi się w oczy rzuciło to długa kolejka, w której stały dzieciaki z fałszywymi dowodami, mając nadzieję, że wejdą tam. Ominęłam ich, a kiedy doszłam do bramkarzy uśmiechnęłam się tylko, a Ci przepuścili mnie i Matta bez żadnych problemów.
- Nie wiedziałem, że masz aż takie znajomości - powiedział do mnie.
- Mało rzeczy o mnie wiesz - zatrzymaliśmy się w wejściu, aby namierzyć kogoś znajomego.
- Chętnie dowiem się więcej..- na jego twarzy pojawił się cwaniacki uśmieszek.
- Nie lubię o sobie opowiadać - uśmiechnęłam się łobuzersko i puściłam mu oczko.
Zauważyłam Chrisa przy barze więc poszliśmy do niego.
- No jesteście! - uśmiechnął się na nasz widok - do góry, 3 stolik.
Potaknęłam głową i poszliśmy tam. Znaleźliśmy nasz stolik a siedzieli przy nim Olivier z Madison, Nicole, Thomas, Naomi-kuzynka Nicole i jej chłopak Roger, siostra Thomasa-Ellie również z chłopakiem Robertem. Przywitałam się z nimi i przedstawiłam im Matta. Zdjęłam z siebie marynarkę i położyłam torebkę na wolnym miejscu. Następnie podeszłam do barierki, spojrzałam na dół. Zobaczyłam mnóstwo tańczących ludzi. Przeniosłam wzrok na barek, przy którym stało dużo, dostrzegłam nawet Chrisa, który czekał na swoja kolej. Potem skierowałam wzrok na DJ'ów. Jeden z nich to Jack, którego dobrze znam, jak zwykle grali dobrą muzykę.
- Olivier mówi, że Chris zaraz przyniesie coś do picia - usłyszałam głos Matta, odwróciłam i uśmiechnęłam do niego.
- Taa..trochę to potrwa - wskazałam na tłum przy barku i zaśmiałam się.
- No to...może w tym czasie zatańczymy? - wyciągnął ku mnie ręką, a na jego twarzy pojawił się uroczy uśmiech, który odwzajemniłam. Podałam mu rękę i zeszliśmy na dół, na parkiet.
Akurat leciał szybki kawałek. Od razu wczułam się w rytm muzyki. Położył ręce na moich biodrach, które kręciły się bez przerwy. Ruch moich części ciała idealnie pasował do jego.  Udowodnił, że jest świetnym tancerzem. Raz po raz spoglądałam mu w oczy, które były cięgle skierowane na mnie. Obróciłam się do niego tyłem, a ten przyciągnął mnie bliżej siebie. Czułam jego zapach, jego dłonie na moich biodrach oraz jego oddech na swojej szyi. Mogłam tak przetańczyć z nim cała noc.



Autorka:
Oto kolejny rozdział ;)
Mam nadzieję, że się Wam podoba ;]
Dziękuję za wszystkie komentarze! Są one dla mnie bardzo ważne, ponieważ chce wiedzieć co myślą o moim opowiadaniu czytelnicy. ;d
Przepraszam bardzo za błędy. ^^

Gorąco pozdrawiam,
black.angel ;**** <3

7 komentarzy:

  1. świetne ((; jestem ciekawa co będzie dalej ((; zapraszam na swojego drugiego bloga o one direction http://nowamilosc.blogspot.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam !! ;DD jak każdy ;)) pisz częściej no !! ; ****

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebiste!!! Kocham Twoje opowiadanie!! Ale zgadzam się z ,,lus'' pisz częściej proszę!!! Zapraszam do mnie, kolejna notka pojawi się już dzisiaj :)
    http://fucking-life-fucking-people.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak nn pojawiła się właśnie przed chwilą. Dosyć długa, opowiadająca wydarzenia z wczorajszego dnia. Trochę tego było. Szkoda, że chyba więcej smutku niż radości, ale cóż... life is brutal :) zapraszam!

      Usuń
    2. Kiedy nn? U mnie nareszcie pojawił się 1 rozdział, więc zapraszam. (link w 1 komentarzu :D)

      Usuń