sobota, 14 stycznia 2012

Rodział II

Dwa miesiące później.

- Alice? - gdy usłyszałam, że ktoś mnie woła, od razu oprzytomniałam.
- Tak, mamo? - podniosłam się z kanapy, poprawiając swoje rozczochrane włosy.
- Masz gościa. - usłyszałam jak drzwi wejściowe się zamykają, a sekundę później w salonie zobaczyłam Oliviera. Uśmiechnęłam się do niego. Zajął miejsce obok mnie, ciągle mi się przyglądając.
- Tyler jutro wychodzi z tego ośrodka..- mój przyjaciel rozsiadł się wygodnie na kanapie, nie odrywając ode mnie wzroku, a ja spuściłam głowę w dół i wzruszyłam ramionami - tylko nie mów, że cię to nie obchodzi...to twój chłopak..
- On nie jest już moim chłopakiem i dobrze o tym wiesz - powiedziałam podnosząc ton.
- To nie jego wina...to wszystko przez te prochy...- oczywiście jak zwykle go usprawiedliwiał.
- Nie bądź śmieszny! Zdradził mnie, wyzwał od szmat i dziwek i to nie jest jego wina?! - do oczu napłynęły mi łzy, a po chwili zaczęłam ryczeć jak głupia. Olivier mocno mnie do siebie przytulił.
- Jeszcze się między wami ułoży zobaczysz, wyjaśnicie sobie wszystko - zaczął mnie pocieszać, jedną ręką głaskał moją głowę, a druga jeszcze mocniej do siebie przytulał.
- Tu nie ma czego wyjaśniać - podniosłam głowę do góry i spojrzałam na przyjaciela - nie chce go widzieć - wyszeptałam cicho.



Autorka: Wiem, że rozdział bardzo króciutki. Następny będzie dłuższy, obiecuję ;)

4 komentarze:

  1. Dodawaj częściej ! Podoba mi się bardzo :D

    Zaapraszam do mnie ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. czekam na następną częśc :)

    OdpowiedzUsuń
  3. u ciebie też świetnie (; też dodaję *;

    OdpowiedzUsuń