piątek, 30 grudnia 2011

Rodział I

 Autorka: Oto pierwszy rozdział nowego opowiadania ;) Tamto usunęłam, ponieważ uważałam, że jest bezsensowne -,- Mam jednak nadzieje, że to się spodoba ;d Proszę wybaczyć mi błędy ^^ Miłego czytania! ;**


Piątek wieczór. Siedzę na parapecie i gapię się w okno, a za nim pochmurne niebo, kawałek ulicy. Pewnie zaraz będzie padać. Interesujące, co nie? Z głośników lecą po kolei piosenki zespołu 30 Seconds To Mars. W pokoju ciemno. Mocno fioletowe ściany w tej chwili były czarne, do tego meble z ciemnego drewna. Lubiłam ciemne kolory. Spojrzałam na moja tablicę ze zdjęciami mojej ekipy. Dziwne...zawsze gdy na nie patrzę, od razu chce mi się śmiać, a teraz jakoś nie..
W zasadzie to powinnam być wesoła, radosna, bo mam przyjaciół, którzy zawsze mnie wspierają..chłopaka, który mnie kocha oraz szanuje..rodziców, którzy poświęcają wszystko, żeby było mi jak najlepiej. A siedzę tutaj w leginsach, białej bluzce i mam uczucie, że czegoś mi brakuje. Tylko czego?
Jestem Alice Norton. Mam szesnaście lat, chodzę do liceum. Nie mam rodzeństwa. Mój tata posiada kilka salonów z samochodami, bo auta to jego pasja. Natomiast mama prowadzi własną kwiaciarnię.
Moje rozmyślenia przerwał mi mój ukochany, Tyler. Wszedł do mojego pokoju z uśmiechem od ucha do ucha, rozejrzał się dookoła, po czym skierował się w moim kierunku. Zeskoczyłam z parapetu i przytulił się do niego mocno. Kiedy wypuścił mnie z uścisku, spojrzałam na niego, po czym delikatnie się uśmiechnęłam.
- Co jest? - zapytaj od razu, unosząc jedną brew do góry.
W ramach jego odpowiedzi wzruszyłam tylko ramionami, a zaraz po tym położyłam się a ogromnym łóżku. Tyler też to zrobił. Przytulił mnie mocno do siebie i pocałował w czoło.
- Tak jakoś...nie mam humoru - spojrzałam na niego, a on uśmiechnął się uroczo. Co innego mogłam mu powiedzieć?
- Rozumiem - odpowiedział, czochrając moje włosy. Zaśmiałam się i odwdzięczyłam mu się tym samym.
- No ej! - krzyknął wkurzony, a na jego twarzy pojawiła się obrażalska mina. W ramach przeprosin, pocałowałam go w policzek, a gdy chciałam wstać z łóżka, przyciągnął mnie do siebie - nigdzie nie idziesz - jedną ręką trzymał mnie w pasie, a drugą gładził mój policzek. Nasze usta złączyły się w czuły pocałunek. Jednak później Tyler całował mnie coraz namiętniej i zachłanniej. Usłyszałam jak drzwi od mojego pokoju się uchylają, ale nie przestałam całować mojego ukochanego.
- Ej, całują się... wchodzimy czy nie? - usłyszałam szept Chrisa, naszego kolegi, który stał pod drzwiami.
Oderwaliśmy się od siebie, a ja zaczęłam się śmiać.
- Możecie wejść - odezwał się Tyler.
Chris otworzył drzwi z wielkim uśmiechem na twarzy, zaraz po tym wszedł do pokoju.
- W zasadzie to nie musicie sobie przeszkadzać - wziął krzesło od mojego biurka i usiadł na nim.
- Ta...jasne - znowu się zaśmiałam, spojrzałam na mojego chłopaka, po czym przytuliłam się do niego.
Następnie do pokoju kolejno weszli: Nicole z Thomasem, którzy trzymali się na ręce oraz Olivier. Właśnie wtedy, zdałam sobie sprawę z tego, że ciężko będzie z miejscem dla pozostałych gości.
- Wiecie co..chodźmy na dół, do salonu - odezwałam się i szybko wstałam z łóżka - tu jest za mało miejsca.
Tyler poszedł za moim przykładem. Wszyscy zeszliśmy na dół. Ja poszłam do kuchni, wzięłam szklanki i pepsi, po czym to wszystko zaniosłam do salonu. Wróciłam się jeszcze i przeryłam wszystkie szafki. Znalazłam paczkę ciastek, żelków i chipsy.  Zaniosłam im to. Olivier właśnie zamawiał pizzę, a Tyler rozmawiał z kimś przez  komórkę na korytarzu. Poszłam do niego. Był odwrócony do mnie tyłem, postanowiłam, że poczekam aż skończy.
- Stary, nie ma mowy - usłyszałam jak do kogoś mówi - kasa dzisiaj albo masz wpierdol - rozłączył się i schował telefon do kieszeni.
Jaka kasa? To było pierwsze pytanie, jakie nasunęło mi się na myśl. Gdy się odwrócił, uśmiechnęłam się do niego lekko i podeszłam bliżej.
- Z kim rozmawiałeś? - zapytałam go od razu. Jak zwykle musiałam wszystko wiedzieć.
- Emm.. - zawahał się na chwilę - z nikim. To znaczy z nikim ważnym, znaczy się z kolegą, ale ty go nie znasz - uśmiechnął się i przyciągnął mnie do siebie.
Widać było, że kręci.
- Aha. I swojemu koledze chcesz dać wpierdol? - zapytałam, krzyżując ręce na piersi.
- Nie no.. coś ty - zaczął się śmiać - żartowałam tylko.
- Nie chcesz mi czegoś powiedzieć. - wyrwałam się z jego uścisku, kierując się w stronę schodów na górę.
- Alice, kochanie!- zawołał za mną, a ja się odwróciłam - już ci tłumaczę - podszedł do mnie, położył ręce na moich biodrach, po czym pocałował mnie w czółko. - pożyczyłem mu pieniądze, obiecał, że odda mi je wczoraj, ale ich nie oddał. A ja...potrzebuje ich - uśmiechnął się uroczo i pocałował mnie, oczywiście ja nie mogłam mu się przeć.
- Przecież ja ci mogę je dać -  zarzuciłam ręce na jego szyi.
- O nie! - pokiwał przecząco głową - nie ma mowy!
- Tyler - powiedziałam, patrząc mu w oczy - ale jeżeli chcesz ich potrzebujesz to mi powiedz. Wiesz przecież, że zawsze ci pomogę.
- Ok...to umówmy się tak, że jak będę ich bardzo potrzebował to...zwrócę się z tym do ciebie, może być? - uśmiechnął się lekko.
- Tak - uśmiechnęłam się, po czym pocałowałam go namiętnie - dobra, idę po kasę, bo Olivier pizze zamówił, a jak on twierdzi, teraz moja kolej - wywróciłam oczami i zaśmiałam się.
- Jasne - musnął delikatnie moje usta. On wrócił do salonu, a ja poszłam na górę.
Wpadłam do pokoju i zaczęłam szukać portfela. Leżał na biurku, wzięłam go i skierowałam się w stronę drzwi, jednak moją uwagę przykuło coś białego na mojej ciemno różowej pościeli. Podeszłam bliżej, zobaczyłam, że to woreczek, a w nim biały proszek. Wiedziałam, że to były narkotyki, bo przecież co innego? Ale skąd to się wzięło? Przecież nie biorę. To musiało należeć to Tylera. Tylko on tutaj ze mną leżał. Wzięłam to do ręki i schowałam głęboko do szuflady, aby nikt tego nie znalazł. W myślach ciągle nasuwało mi się pytanie czy mój chłopak bierze narkotyki? Tylko on mógł mi odpowiedzieć na to pytanie. 


Autorka:


Chciałam jeszcze życzyć Wam spełnienia wszystkich marzeń, nawet tych najskrytszych,
wszystkiego co najlepsze, szczęścia, pomyślność, zdrowia oraz dużoo dużoo miłości 
w nadchodzącym Nowym Roku! ;** <33

6 komentarzy:

  1. nawzajem ; )
    dobrze jest ; d

    OdpowiedzUsuń
  2. O, fajnie że trafiłam na pierwszy rozdział. :D
    Dodaję do obserwowanych i jutro przeczytam bo dzisiaj już nie mam siły.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mega ! Dodawaj szybko następny :D

    OdpowiedzUsuń